Natalia & Kamil
PORTOVENERE, WŁOCHY

lokalizacja: kościół św. Piotra (San Pietro), Portovenere, Liguria, Włochy // przyjęcie: Ameglia, La Spezia, Włochy
suknia:
SABE  // Florystyka: Petit Fleur// Buty: Venezia// Garnitur: Bytom // zaproszenia, tort, dekoracje: DIY

To sentymentalny dla mnie reportaż, bardzo cieszę się, że miałam przyjemność towarzyszyć Natalii i Kamilowi w tym dniu, przepełnionym radością, niespiesznym czasem z najbliższymi i rodzinną atmosferą. Spełniło się moje fotograficzne marzenie o zagranicznym reportażu ślubnym 🙂
Rok temu, kiedy napisała do mnie Natalia, z pytaniem o fotografowanie ślubu w przepięknym nadmorskim Portovenere we Włoszech, bardzo ucieszyłam się z tej wiadomości. Radość była tym większa, gdy w kolejnych wiadomościach, dowiedziałam się że moja para zdecydowała abym to ja towarzyszyła im w tym dniu. W przedostatni tydzień września ruszyłam w podróż do Włoch (po drodze fotografując jeszcze z Wenecji i Cinque Terre, ale o tym pojawią się kolejne wpisy).

Miejscem uroczystości był nadmorski XII-wieczny kościół św. Piotra w Portovenere; ślubu udzielił polski ksiądz. W uroczystości uczestniczyła najbliższa rodzina i znajomi, było bardzo kameralnie. Natalia zdradziła, że miejsce to znaleźli… przeczesując mapy na googlemaps w poszukiwaniu klimatycznego kościoła nad morzem! 😀
Po ceremonii, korzystając z wolnej chwili i włoskiego słońca wybraliśmy się na niespieszny spacer po Portovenere. Punktem obowiązkowym spaceru była wizyta w prawdziwej włoskiej lodziarni (gelateria), gdzie próbowaliśmy liguryjskich smaków.
promieniach zachodzącego słońca, na skałach u podnóży kościoła (w tzw. Jaskini La Grotta Byron’a) wykonaliśmy kilka ujęć portretowych i udaliśmy się na obiadokolację. Pyszna włoska kuchnia w restauracji z widokiem na wejście do portu, ciepły wrześniowy wieczór i obecność najbliższych – to przepis na udane rodzinne popołudnie.
Drugą częścią wieczoru było garden party przygotowane przez Natalię i Kamila oraz ich znajomych w ogrodzie wynajętego domu. Ogród został przystrojony lampkami a jutowe bieżniki, zioła w doniczkach, włoskie wina, sery i przekąski znalazły się na stołach. Przyjęcie trwało do białego rana a rozmowom przy winie i dobrej zabawie nie było końca 🙂 Było bardzo kameralnie, radośnie i rodzinnie, będąc na przyjęciu, czułam jakbym była wśród dobrze znanych mi osób.